Posty

Chapter 6

Powieki Henley podrażniły ostre promienie słońca. - Przecież mamy kwiecień - wymruczała z niezadowoleniem. Przetarła oczy i rozejrzała się dookoła. To z pewnością nie był jej pokój. Znajdowała się na dużym białym łóżku w małym, ale bardzo nowoczesnym i eleganckim mieszkaniu. kuchnia była połączona z małą jadalnią/salonikiem i sypialną. Otwarta przestrzeń sprawiała, że pokój wydawał się być znacznie większy niż w rzeczywistości. Ściany były pomalowane na biało i wisiało na nich wiele roślin doniczkowych. Henley nie znała nikogo, kto mógłby mieszkać w tak eleganckim otoczeniu. Zza drzwi po jej lewej stronie dobiegał szum prysznica. To odkrycie rozbudziło Henley do końca. Usiadła, zestresowana, próbując zebrać myśli. Czyje to może być mieszkanie? Spojrzała na siebie i odkryła, że ma na sobie tylko majtki i t-shirt jakiegoś rockowego zespołu. Próbowała przypomnieć sobie cokolwiek z poprzedniego wieczoru, ale w jej głowie panowała pustka. Czy są tu jej rzeczy? Dostrzegła na krześle przy s…

Chapter 5

*piosenka* (warto posłuchać)
* Był sobotni wieczór, Henley była sama w swoim słabo oświetlonym pokoju. Położyła się na podłodze, dotykając policzkiem chłodnej powierzchni. Po twarzy spływały jej gorące łzy. Nic nie mogło sprawić, żeby poczuła się lepiej. Patrząc na swoje ręce poczuła, że po raz kolejny chciałaby odejść już na zawsze. Parę kroków od niej leżał czarny zeszyt w twardej oprawie, otwarty na stronie z pismem, które zdradzało wiele emocji ulatujących z autorki. 10.04 Henley Adele Wright. Ta dziewczyna bez mamy. Przez pierwszy rok czułam niesamowitą tęsknotę, ból i samotność. Nie mogłam uwierzyć, że ona nie wróci. Z upływem at przemieniło się to w żal i nienawiść. Zrozumiałam, dlaczego odeszła, ale nie potrafiłam wytłumaczyć sobie dlaczego zostawiła mnie i Josha. Myślała, że tak będzie lepiej? Kto zostawia swoje małe dzieci z czystym szaleńcem? Nienawidzę jej teraz praktycznie tak jak jego. Po tym pierwszym razie, kiedy użył w stosunku do nas przemocy cały czas znajdywał na to…

Chapter 4

*Piosenka* Henley z wielkim trudem uchyliła powieki, na które padały promienie porannego słońca. Schowała twarz w dłoniach, przeciągając się i ziewając. Przez jej ciało przebiegały nieprzyjemne dreszcze. Podciągnęła do góry kołdrę pod samą brodę. Kichnęła dwa razy, czując jak łzy napływają jej do oczu. Zamglonym wzrokiem potoczyła po pokoju, zatrzymując go na lustrze, na którym pod wpływem światła widać było każdą drobinę kurzu. Kto by pomyślał, że jeszcze wczorajszego dnia całe niebo pogrążone było w deszczowych chmurach. W takim oświetleniu nawet jej pokój-klitka wyglądał całkiem znośnie. Henley westchnęła cicho, czując narastający ból w krtani. Zwróciła głowę w stronę okna, przymykając lekko oczy. Szumiało jej w uszach, a przez głowę przelatywały jej urywki wspomnień z poprzedniego dnia. Skrzywiła się zażenowana, przypominając sobie falę wymiotów. Wiedziała, że ostro przesadzała z alkoholem. Jestem jak On - przeleciała jej myśl przez głowę, która sprawiła, że poczuła do siebie obrz…

Chapter 3

Piosenka
Henley sunęła się przez miasto, pogrążona w przytłaczającej nostalgii. W myślach błądził jej obraz Josha. Tęskniła za nim całą sobą. Czuła, że jej oczy wypełniają się  łzami, więc szybo przetarła je skostniałą dłonią. Tego dnia było bardzo zimno, zdecydowana większość ludzi pochowała się przed mrozem w sklepach i kawiarniach. Padał deszcz ze śniegiem, który niemal całą ją przemoczył. Czując chlupot wody w butach, przyznała cicho, że stare trampki nie były najlepszym wyborem na taką pogodę. Była jednak daleka od chęci powrotu do ośrodka. Potrzebowała oczyszczenia myśli, a pomóc jej mógł tylko spacer. Idąc nawet nie patrzyła przed siebie, skupiając się na monotonnym plusku wody przy zderzeniu ze stopami. Nie miało nawet znaczenia to, gdzie idzie, chciała tylko uciec. Szła już około godziny równym krokiem, przysłuchując się spadającym kroplom. Parę razy ochlapały ją przejeżdżające samochody, ale nie robiło jej to najmniejszej różnicy. Czuła się otępiała i pusta w środku. Powoli …

Chapter 2

Piosenka
Po wyjściu spod prysznica wytarła się i owinęła szczelnie szorstkim ręcznikiem. Chwyciła jedną ręką kosmetyczkę i ubrania z nocy, a drugą przytrzymała swoje aktualne jedyne okrycie. Dzisiaj wypadała sobota, więc najpewniej wszyscy jeszcze spali, ale wolała nie ryzykować. Mogła wcześniej pomyśleć, żeby zabrać ze sobą coś do ubrania. Przeklinała  cicho pod nosem, otwierając drzwi i wysuwając się na korytarz. Rozejrzała się dookoła i z ulgą odnotowała brak niechcianego towarzystwa. Ruszyła pewniejszym krokiem w stronę schodów, planując wyjść na swoje piętro. Przeszła parę stopni, ale zatrzymała się czując, że ktoś ją obserwuje. Odwróciła głowę i jak się okazało, miała rację. Przy ścianie po przeciwnej stronie stał jakiś chłopak. Pierwszy raz w życiu  widziała go na oczy, a pół minuty temu jeszcze go tam nie było. Jego wzrok wyraźnie skupiał się w jednym miejscu, jak się łatwo domyślić był to jej tyłek, uwydatniony przez ciasne owinięcie ręcznikiem. Teraz jednak patrzył jej prost…

Chapter 1

*Piosenka*
Siedząc w prawie pustym autobusie, dziewczyna włożyła w uszy słuchawki i puściła muzykę najgłośniej jak się dało. Zaczęła kiwać do rytmu głową, a po chwili sięgnęła do torby. Grzebała w niej chwilę, po chwili wyciągając podręczny notatnik i niebieski długopis. Melancholijnie spojrzała w szybę, za którą iskrzyły się w światłach latarni krople deszczu. Londyńska pogoda dobijała niektórych ludzi, ale ona już dawno zdążyła się do niej przyzwyczaić, prawdopodobnie w cieplejszym kraju czułaby się dużo gorzej. Westchnęła zrezygnowana, otwierając zeszyt na przypadkowej stronie i zaczęła pisać.  11.03 Nigdy wcześniej nie prowadziłam pamiętnika, bądź jak inni to wolą nazywać dziennika. Nazywam się Henley Wright. W październiku skończę siedemnaście lat, więc w zasadzie czeka mnie tylko rok do osiemnastu i upragnionej wolności. Nie wiem czy sobie poradzę, ale nie mam wyboru. Przeraża mnie to, ale jednocześnie zachwyca i stawia jakiś cel. Wydaje mi się, że chcę zacząć pisać ten pamiętnik(…

Prologue

*Piosenka*
...Jedenaście, dwanaście, trzynaście, czternaście... Kauczukowa piłeczka odbijała się rytmicznie od obdrapanej ściany. Dziewczyna wpatrywała się w nią zirytowana. Siedzenie w tym pokoju doprowadzało ją do szału. Nienawidziła sierocińca i wszystkiego co było z nim związane. W zasadzie określenie pokój nie pasowało do tej klitki. Wielokrotnie w duchu dziękowała Bogu za brak klaustrofobii. Gdyby kiedykolwiek ją miała, to z pewnością zwariowałaby siedząc w tym pomieszczeniu. Była to jednak  częściowo jej własność, więc starała się doceniać to miejsce jak mogła. Niewiele rzeczy posiadała, więc nauczyła się szanować chociaż to co już do niej należało. Jeszcze trochę ponad rok i będzie musiała znaleźć sobie coś innego do zamieszkania. Nie miała pojęcia co zrobi kiedy skończy osiemnaście lat, ale cicho marzyła, że jakoś się jej ułoży. Dwadzieścia cztery, dwadzieścia pięć... Pieprzony Harry, pomyślała. Jak zwykle pouczał ją przy spotkaniu i traktował jak małą dziewczynkę…